Wiosna...gdzieżeś ty????


Siadam z pełną świadomością tego, że nie mam o czym pisać. Ale skoro już weszłam na stronę bloggera to spróbuję...

Dzień jak co dzień. Dziś deszczowy i zimny. Niczym nie przypomina o tym, że to już wiosna i mój ulubiony kwiecień. Przeprosiłam  kurtkę zimową i tak opatulona zwiozłam starsze latorośle do szkoły. Zimy mam już dosyć, dlatego, że nie lubię zimna ale i dlatego, że w minionym sezonie dużo chorowaliśmy. Każda matka wie o czym piszę. Ciągłe katary, kaszle, człowiek budzi się zlany potem jak któreś kaszlnie. Każdy kaszel powoduje nerwicę... że znowu powtórka z rozrywki. Zapewne to jest powodem mojego powrotu do szydełkowania, bo już nie daję rady nerwowo.

Aktualnie kończę chustę czerwoną, która przeleżała całą zimę, a okazało się, że jest prawie skończona. Zapewne w weekend dłubnę ostanie oczko w niej i zdecyduję co z nią będzie. Miała swój cel, ale wolę o tym nie pisać ...

Piątek to mój dzień porządków, jeszcze siądę na odkurzacz by dokończyć czynności kury domowej i żeby mógł nastać weekend. Nigdy nie chciałam praktykować zwyczaju sprzątania sobotniego i poza wyjątkami typu impreza u nas urodzinowa w niedzielę, trzymam się tego i nie zamierzam się poddać :)

Troszkę jeszcze nostalgii...W środę minie rok jak zmarła moja teściowa. Szybko ten czas leci. Jeszcze mam ją w myślach jak się uśmiecha...nie widziałam ostatnich dni jej życia (zmarła na nowotwór), więc w pamięci mam ją pogodną, stojącą w kuchni i krzątającą się. Tak czasem myślę, że za dużo w koło chorób, mam znajomą która aktualnie walczy z nowotworem, jest młodsza ode mnie, ma dwoje dzieci które samotnie wychowuje, jedno 8 lat drugie młodzież. Często słyszę, że ktoś zachorował, ktoś kogo znałam... Parszywe to życie bywa.

Wolę myśleć o wiośnie i czekam na cieplejsze dni, bo myślenie o bólu tego świata nic nie przynosi. Niecierpliwię, się żeby zakwitły tulipany, żonkile jak widać już są...ale nie cyknę fotki  całościowej ogródka bo za oknem budowa. Zrobię to jak już wymyślimy co damy na siatkę.

Kołysankę, którą śpiewała Anita Lipnicka w jezdnym z odcinków MdM śpiewałam przy karmieniu Marty, słychać jak widelcem stuka w talerz :D

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.